Szlaki typu via ferrata

Skała w Julijskich jest stosunkowo krucha - jest to albo dolomit albo dachstein. polecam kask. Piargi są odmienne od tych, które można znać z tatr. usypane są z drobnych kamyczków, na których - przy stromiźnie stoków - łatwo wywinąć orła. Oczywiście, im bardziej pionowo, tym fajniej! tym bardziej polecam ferraty:


1. przez Prisojnikovo okno - z przełęczy Vrsic (dokąd prowadzi asfaltowa, normalna droga) lewą stroną imponującej ściany tego kolosa przez największe okno skalne Alp.

Nie wiem, jak ocenić jej trudność... kogoś, kto spędził trochę czasu na "żelaznych" perciach Dolomitów, albo pohulał w Austrii, żadna droga w Słowenii nie wystraszy, ani nawet specjalnie nie przejmie. Co prawda na www.via-ferrata.de trudności wybranych słowańskich via ferrat ocenione są na znaczne, ale nie wiem, czy nie w sposób przesadny. w każdym razie: komuś, kto ma za sobą jedynie doświadczenie z tatr tej drogi na pierwszy dzień nie polecam. Tym bardziej nie polecam na niepewną pogodę, gdy ślisko po deszczu, leży jeszcze albo już śnieg itd. na drodze są dwa miejsca podwyższonej uwagi: na samym jej początku: krótki trawers i kilka metrów w górą po stromej ściance, wszystko to w ekspozycji, a później - mniej więcej w połowie - obity kotwami kominek, który się jakby lekko wywieszał. Bez podkutych stopni, kotew, stalówki, byłby to całkiem wspinaczkowo trudny pasaż, ale dzięki licznym ubezpieczeniom pokonuje się go bez większych kłopotów. Warto uważać na oznakowanie: miejscami można się bez nich pogubić, bo nie zawsze przebieg szlaku jest ewidentny. jedno zdjęcie z drogi - poniżej

 

2. Również na Prisojnik obok filaru diabła - jest to dłuższa i bardziej wymagająca żelazna droga od 1. zwykle zmierzyć się na tej drodze trzeba z płatami śniegu. Wszelkie przewodniki zalecają czekan. Ja jednak sądzę, że w środku lata, albo wcześniej - po łagodnej zimie, kijki teleskopowe wystarczą. w razie ich braku - dwa kamienie mocno ściskane w dłoniach dodadzą otuchy;)

 

3. Z Prisojnika do Malego Prisojnikovego okna - krótka wycieczka, ale o widokach zapierających dech. Zejście z okna, choć krótkie, to pionowe.

Wydaje mi się, że zdobywając szczyt Prisojnika nie warto czę prędzej uciekać ku Vrsicowi, ale - zamiast tego - przedłużyć sobie wysokogórską "gimnastykę" o tę grań. szlak ten nie cieszy się popularnością, dzięki czemu można na nim naprawdę pobyć sam na sam z górami. zwykle w przewodnikach piszą, ze w małym oknie zalega śnieg. owszem, ale nie tyle, by myśleć o doradzanym w niektórych przewodnikach, czekanie. w tym roku śniegu w oknie było tyci-tyci. zejście z okna jest dość pionowe i ktoś z lękiem wysokości nie musi chcieć nam tędy zejść.

 

4. Ferrata na Mojstrovkę (również z przełęczy Vrsic) - krótka, ale piękna, klasyczna, milutka, dobre wyobrażenie o tym, czym są ferraty.

Warto tak zorganizwoać sobie wyjazd, by na przełęcz vrsic dotrzec stosunkowo wcześnie. będąc bowiem wcześnie można - nie tracąc całkowicie dnia - zdobyć tędy Mojstrovkę. Najtrudniejsze miejsce na tej drodze to chyba jej pierwsze metry. choć - pamiętam - szedłem tędy kiedyś po pierwszym jesiennym, "dziewiczym" śniegu i o drżenie przyprawił mnie delikatny trawrsik, który zwykle - w innych okolicznościach - mijam nie zauważając go. Zejście z Mojstrovki to niemal horror: jednostajnie nachylone zbocze pokryte "żwirkiem", który wyjeżdża spod butów. Kilka lat temu mój kolega wywinął - na tym łagodnym by się zdawało zboczu - pięknego, polskiego orła, co skończyło jego wyjazd do Słowenii założeniem kilku szwów na dłoni. Po przewinięciu się w zejściu przez przełączkę na stronę przełęczy Vrsic, można zejście przyśpieszyć zbiegając poza szlakiem gigantycznym żlebem. Jest to całkiem przyjemne.


5. Rjavina - krótka, ale bezludna, lubię nią iść, po drodze piękne okno skalne w grani (zdjęcie w mojej galerii).

Najfajniejszy wariant zdobycia to droga przez filar. idąc od schroniska stanicev dom, należy stracić na wysokości obniżając się w kierunku doliny kot. Obniżywszy się całkiem solidnie, odbijamy za napisem 'Rjavina' na niepozorną bulę. idąc zakosami, zdobywamy szybko wysokość. za chwilę wchodzimy w skałę: ani technicznie ani orientacyjnie nie jest tu trudno. trudności mogą czekać nas, gdy leży śnieg: szlak trawersuje dwa żleby i jeśli zalega w nich nieprzetarty śnieg, robi się nieprzyjemnie - w takiej sytuacji albo zawrócić, albo obejść górą po kruchych skałkach. Po wyjściu na grań Rjaviny, musimy jeszcze podejść w lewo kawałek - wydaje się spory, ale do szczytu już stąd naprawdę niedaleko. Wszelkie trudniejsze momenty na grani - ubezpieczone jak trzeba, aż za gęsto. Powrót zwykle wydaje się dłuższy ze względu na nęcący widok schroniska Stanicev dom, do którego jakoś szlak jakby nie chciał złośliwie dotrzeć;)

 

6. Na Triglav przez Plemenice - już zdążyłem polecić wcześniej;)

 

7. grań Vrbanovych spic - bardzo, bardzo fajna i polecana, krótka graniówka (nie ma co nią iść, gdy chmury i nic nie widać: wtedy szkoda czasu. Jedno lub dwa zdjęcia w mojej galerii)

Zwykle wybieram ten szlak po dojściu z doliny Vrata. Zajmuje mi zwykle około 1h w jedną i drugą godzinę w drugą stronę. Fajny, z widokami, dobrze, jak zwykle ponad miarę ubezpieczony.Zejść można do Pekel, skąd inną ferratą na Rjavinę. Polecam taki wariant!

 

8. Cmir - stosunkowo prosta graniówka przez pola szarotek.

Choć drogowskaz przed Domem Stanica pokazuje "cmir - 2h", to w tym roku wszedłem na niego w 35 minut a i w poprzednich latach myślę, że nie dużo dłużej lub krócej. O! na tym szczycie to trudno kogoś spotkać... droga nie jest trudna - ot jedno czy dwa ubezpieczone ponad potrzebę miejsca - ale naprawdę warto! warto idąc przez soczyste murawy spojrzeć pod nogi: liczne szarotki - gwarantowane! Nie zbierać, nie deptać proszę!

 

 

9. Jalovec od Zavietisca pod Spickom - naprawdę warto, alpejska sceneria, trudności umiarkowane, skała stosunkowo (w porównaniu do innego wariantu od północy) dobra, góra - symbol słoweńskiego alpinizmu.

Od strony dol. Tamar można iść albo przez Skrbinę, gdzie jednak dość długo zalega śnieg i lód, albo przez Kotovo sedlo. To ostnie dość proste, choć w terenie kruchym, eksponowanym, miejscami ułatwienia. W kilku miejscach dość długo zalegać mogą płaty śniegu.

Wejście na szczyt od schroniska to godzina i może trochę.


 

10. Mangart - jeśli nie od włoskiej strony, to nie wiem, czy warto... droga od słoweńskiej strony, choć chyba przez samych Słoweńców nazywana via ferratą, na nazwę "żelaznej drogi" raczej nie zaloguje. No, ale właściwie nie wiem: szedłem nią jedynie raz, jak goryl we mgle, nie wiem, może w normalnych, tj. słonecznych, okolicznościach straszy tam ekspozycja? choć, prawdę powiedziawszy, wątpię...

Via Italiana - tę krótką ferratę warto polecić. Najwygodniej jest podjechać płatną drogą na Mangartskie sedlo. Parkujemy w najwyższym punkcie drogi. Odbijamy w kierunku szczytu, aby po po chwili zejść na włoską stronę, obniżając się szybko w kierunku maleńkiego Biwaku Nogara. Po dojściu do biwaku, jeszcze krótkie podejście i jesteśmy pod ferratą. Osobiście najtrudniej było mi przecisnąć sie przez skalne okno na samym początku "żelaznej drogi", reszta tej może godzinnej ferraty to raczej ekspozycja niż specjalne trudności. Ferratą wychodzimy niewiele dalej niż tam, gdzie obniżyliśmy się na włoską stronę. Po przejściu tego szlaku można albo wrócić do auta, pobliskiego schroniska, albo kontynuować wycieczkę na szczyt - czy to drogą włoską, czy słoweńską.

 

11. Skrlatica - długa, dość męcząca, ale chyba warta polecenia droga na drugi szczyt Słowenii. Trudności raczej niewielkie, choć faktycznie trochę "scramblingu" i stalowych ubezpieczeń nas pod koniec wycieczki czeka. Zwykle zdobywa sie Skrlaticę z Aljazev domu i do niego wracając. W takim wariancie niestety droga zejscia i wejscia jest takla sama. Można jednak zdobyć Skrlaticę od Pogacnikov dom oraz od strony (jakby) Kranjskiej Gory (czyli od Krnicy). Ten ostatni wariant jest kondycyjnie chyba najbardziej wysilający.

 

12. Bavski Grintavec -  długa, ale warta zachodu wycieczka Start w Bavsica, dolinie do której skręcamy obok twierdzy z drogi na przełęcz Predel. Na końcu drogi - wygodny i rozległy parking. Start (około 780 m npm) - od razu ostro do góry. Najpierw przez las, zarośla,  dopóki nie wyjdziemy do domku myśliwskiego (około 1400 m npm) - tam kranik z wodą :) Dalej- juz w bardziej w kosówkce - do rozejścia szlaków. Kierujemy sie w lewo. Po niezbyt przyjemnym podejściu i trawersie po piargu, przechodzimy przez przełęcz. Z niej trochę obniżywszy się (trzeba wypatrywać po prawej oznaczeń, aby nie zejść za nisko!), kierujemy się mniej więcej granią w kierunku szczytu. Pojawiają się stalówki. Teren jest nieco kruchy, szlak eksponowany. Niemniej dość sprawnie, pod koniec uprawiając trochę scrambilngu:), wychodzimy na szczyt. Z niego można zejść albo bezpośrednio do Socy, albo iść dalej dość kruchą granią tak, aby zrobić mała pętelkę i dojść do punktu startu :)

 

Uwaga praktyczna

Góry są pozbawione strumieni. latem to kłopot, bo zwykle jest tam - jak na polskie przyzwyczajenia - słonecznie i ciepło. Woda płynie w głęboko wciętych dolinach. dzięki temu rzeka Soca nie dość że jest otoczona w górnym biegu niesamowitymi ścianami to i jest wyśmienita do ekstremalnych spływów kajakowych. wzdłuż Socy (ale też i drogi Jesenice - Kranjska Gora) znajdują się kempingi, dobry standard, przytulne, ale cenowo niemal tak drogie, a niektóre droższe od schronisk.

 

 

 


na ferratce Mojstrovki

na ferratce Mojstrovki

Grań vrbanowych Spic

Grań vrbanowych Spic

Grań Vrbanovych Spic

Grań Vrbanovych Spic

W drodze do Prisojnikowego Okna (zdj. zrobił mi Rafał Ostrowski z magazynu \

W drodze do Prisojnikowego Okna (zdj. zrobił mi Rafał Ostrowski z magazynu \

Wycieczka (zdj. Rafał Ostrowski, \

Wycieczka (zdj. Rafał Ostrowski, \

Zejście z Małego Okna

Zejście z Małego Okna

Komentarze

Gabriel

2016-05-16 01:16

No chyba, że wszystkie wymienione przeze mnie to akurat te "niepolecane". Tym niemniej, super byłoby i coś o nich przeczytać.
Gabriel

2016-05-16 01:06

No, niestety trochę ferratek brakuje:

- Visoka Ponca
- Vevnica (droga życia)
- trawers Mangart - Jalovec
- Visoki Kanin (Divisione Iulia)
- Visoki Kanin (przez Vrh Żlebi, zdaje się nawet, że ma nazwę, tyle że mało używaną; z opisów (Nowicki) wynika, iż nie jest to klasyczna ferrata)
- Jof di montasio (Via ferrata Amalia)
- pozostałe sentiero lub trudne nieubezpieczone po włoskiej stronie

Aż się wierzyć nie chce, że na żadnej z nich szanowny autor strony i autorytet od Julijskich nie był :)
Tomek (tj. autor)

2015-03-21 12:44

Niestety, ferraty na Krn nie znam. Jakoś latem się nie składa, żeby pod Krn trafić, zimą zaś wchodziliśmy na Krn bardzo prostym, południowym stokiem.
Gabriel

2015-03-14 17:59

A gdzie ferrata na Krn?