Prisojnik zwany Prisankiem

Prisojnik zwany Prisankiem

Skrlatica widziana z drogi na Triglav

Skrlatica widziana z drogi na Triglav

Widok na Jalovec spod Mojstrovki

Widok na Jalovec spod Mojstrovki
  • Widok z Kriza na Pihavec
    Widok z Kriza na Pihavec
  • Rjavina
    Rjavina
  • Stenar
    Stenar
  • na Bav. Gams.
    na Bav. Gams.
  • Razor
    Razor

Szczyty

Niektóre szczyty - nie wiedzieć zupełnie czemu - zapadają lepiej w pamięć niż inne: czy to przez swą sylwetkę, widoki, których ich wierzchołki oferują w pogodny dzień, czy w końcu przez przygody, które nas w jakimś z nimi związku spotkały.

Oto te, które wydają mi się szczególne. Nie do końca potrafię sobie powiedzieć dlaczego, ale do tych właśnie mam jakieś - znowu bliżej nieokreślony - sentyment. Być może na zdjęciach wyglądają mało okazale, ale w mojej pamięci zajmują ważne miejsce.

Pamiętam na przykład, jak w słotny dzień wszedłem na wierzchołek Skrlaticy. Wiał silny wiatr, na szczycie prócz mnie i kilku wieszczków nie było nikogo. Wcisnąłem się między kamienie, szukając między nimi schronienia. W nie wtulony spędziłem dziwnie spokojne chwile, bezmyślnie wpatrując się w szybko biegnące tuz ponad moją głową posępne chmury. Wiatr się nasilał a ja nie niepokój, ale radość i spokój z bycia w tym miejscu i chwili czułem. Ech....

Na zakończenie subiektywny wybór szczytów słoweńskich Alp Julijskich (rozmyślnie nie podaję - choćby przybliżonych - czasów wejść i zejść: niemal każdy opisany tu szczyt traktować należy jako samodzielną wycieczkę, żmudną na tyle, że zdobycie innego szczytu danego dnia zdaje się być trudne - dlatego proponuję po prostu zarezerwować dla każdego szczytu cały dzień):

 

Bavski Grintavec - to mój pierwszy zdobyty w tym zakątku szczyt. zdobyłem go idąc w bezlitosnym słońcu od doliny Socy. Wysoki na 2347 m n. p. m.

Idącym od Socy polecam w słoneczny dzień zabrać ze sobą duuużo wody. Widok ze szczytu świetny, ale nie wiem czy wynagradza trud pokonania niemal 2 tyś. metrów deniwelacji. Szlak na swym początku wije się niewyraźnie ścieżkami w lesie buczynowym, niewprawnym polecam uwagę. Po przejściu niewyraźnymi buczynowymi ścieżkami wchodzimy do opustoszczałego siosła. W fundamencie przydrożnego domu - kranik z wodą. Dalej czeka nas mozolne podejście poprzez kolejne piętra roslinności. Idzie się bez trudności, w coraz to bardziej odsłoniętym terenie. Słońce coraz mocniej zaczyna przypiekać. W końcowej swej czesci wchodzimy do skalistego kotła, z którego wbijamy sie na krótko w ścianę wyprowadzajacą na szczyt. Szlak nadaje się dla każdego o dobrym przygotowaniu fizycznym -nie ma na nim raczej trudnych miejsc, jedyne trudności - orientacyjne i kondycyjne.

profil trasy

Idąc od Bavsicy - do której można dojechac samochodem, parkując auto na końcu drogi - wycieczka jest równie żmudna (choć miejsce startu znajduje się na wyżej, niż idąc od Socy - mianowicie na bodaj 700 m npm), ale na pewno dużo bardziej interesująca! Pierwsza część - las, wysokie łopaniany, cień, systematycznie pniemy się w górę. Po drodze - chata myśliwska z ukrytym w fundamencie obok kranikiem ze świeżą wodą - przyda się w drodze powrotnej:) Powyżej chaty można zrobić pętlę. Przy rozstaju szlaków, proponuję iść w lewo, najpierw przez piarg ku przełęczy na której odbijamy i idziemy - generalnie granią - w kierunku szczytu wykorzystując stalowe ubezpieczenia, na pewno na tym szlaku potrzebne (dość krucho a teren eksponowany). Ze szczytu zejście kruchą granią, nieubezpieczone, więc należy zachować czujność, bo kilka miejsc wydawać się może - ze względu i na ekspozycję i kruszyznę - nieprzyjemnymi:) W nieblogu, w jednej z relacji, znajdziecie opis przejścia.

Relacja ze zdjeciami

 

Begunjski Vrh - wznosi się na 2461 m n. p. m. szczyt który bez jakichkolwiek trudności (w 15 minut) można zdobyć od Domu Stanica. Wejście polega na pokonaniu rozłozystego, pełnego rumoszu skalnego, zbocza. Szlak prowadzi nieco zygzakiem, dość nudny. Ze szczytu ciekawy widok naTriglav i jego Północną Ścianę. Zdobycie tego szczytu warto sobie połączyć z jednoczesną wycieczką na nieodległy a dużo bardziej interesujący Cmir. Wejście i zejście tym samym szlakiem. Wystarczy zwiedzić raz, choć bywam co roku, po po drodze z Cmira.

profil trasy

Relacja ze zdjęciami

Relacja ze zdjęciami

 

Bovski Gamsovec - szczyt dostępny albo od Aljazev Dom albo od Pogacnikov Dom. Wznosi się na 2392 m n. p. m. Wejście od strony przełęczy Luknja po wygodnych, choć stromych murawach. Od drugiej strony, od strony Sovatna i przeł. Dovska Vrata szlak ma charakter bardziej "wyczynowy", przedrzeć się przez skały ułatwia kilka stalówek. Pomimo tego - trudno jest jednak nazwać ten szlak via ferratą... Od przełeczy szlak wspina się najpierw dośc szeroką grzędą, żeby po chwili przejść na prawą stronę i trawrsem ściany wyprowadzić w pobliże szczytu, na który wchodzimy krótkim szlakiem łacznikowym. Zwykle w pobliżu szczytu koziorożce - radzę się dobrze rozglądać! Na szczycie zwykle pusto, ja nie spotkałem tam nigdy nikogo. Zajmujące widoki na Triglavską Stenę, Stenar itd. Przez szlak można spokojnie przejść z plecakiem transportowym. Bywam czesto, ale nie co roku.

profil od przeł. Dovska Vrata poprzez szczyt, po Luknję

Relacja ze zdjęciami

 

Cmir - szczyt, którego zwiedzenie proponuję połączyć z wycieczką na Begunjski Vrh i Rjavinę. Lubię ten szczyt, choć mało on wyniosły (2393 m n. p. m.) czy wybitny. Może dlatego, że idąc po drodze mija się pola szarotek, trawersując strome zbocze, bądź idąc jego granią. Po drodze kilkunastometrowy kominek ubezpieczony stalówką oraz eksponowany (choć - bez przesady) trawers (ubezpieczony kotwami na niogi i stalówką). W końcowym fragmencie, w samej kopule szczytowej Cmiru - kruszyzna. Ze Stanicev Dom można i w 35 minut na szczyt wbiec, chociaż bezpieczniej będzie przyjąć, że wycieczka grupie osób zajmie jednak i ponad godzinę. Wejście i zejście tym samym szlakiem. Odkąd zdobyłem, bywam co roku.

profil szlaku

 Relacja ze zdjeciami

 

Jalovec - (2645 m n. p. m.) być w Alpach Julijskich i nie zwiedzić Jalovca to zaniechanie niewybaczalne! Zwykle zdobywam go idąc bezpośrednio z przełęczy Vrsic (co zajmuje mi do 3 godzin). Idąc od przełęczy Vrsic najpierw trawersuje się kolejne zbocza, idąc rano w cieniu wilgotnych jeszcze o poranku buczyn (powrót już jednak nie jest tak przyjemny, gdy słońce w zenicie, nagrzewa stoki, że strach). Po około 45 - 50 minutach zdecydowanego marszu dochodzimy do rozstaja, z którego proponuję udać się do Zavietisce pod Spickom, do którego idziemy głównie w kosówce (znowu około 45-50 minut). ten odcinek warto pokonać zdecydowanym marszem, by nie wysuszyć się na słońcu). W Zavietiscu, warto się nawodnić, nawet zostawić zbędne już dalej kijki i uderzyć na szczyt. Zdobędziemy go po około 60 - 80 minutach. Na szczyt można iść na lekko, w kasku, bez uprzęży nawet. Na początku (po przejściu przez kocioł) idziemy ostro do góry, asekurowani ewentualnie ciągiem stalówek. później niestety skała staje się mniej stroma i lita, idziemy jednak wciąż dość stromym zboczem, po kruchej skale. Po dojściu do ewidentnej przełęczy między Vielikim Ozebnikiem a Jalovcem, teren znowu na chwilę zyskuje na stromiźnie, choć wciąż jest dość krucho. W samej przełęczy między Ozebnikiem a Jalovcem może leżeć śnieg. Iść wtedy trzeba jego środkiem wyglądając jednak szlaku - u końca płata śniegu - na lewo. Czasem trzeba się nieźle napatrzeć, by zobaczyć upragniony czerwony znaczek.... Po chwili wychodzimy na grań, skad już naprawdę niedaleko na przepyszny wierzchołek Jalovca z interesującymi widokami. Na Jalovec prowadzi jeszcze droga od doliny Tamar - jest ona jednak bardziej wymagajaca od tej opisanej: tak kondycyjnie, jak i orientacyjnie, oraz technicznie. Szedłem nią z 10 lat temu, dlatego nie będę się nad nią rozwodził. Bywam co roku.

profil od Zavetisca po przełęcz między Jalovcem a Ozebnikiem

profil od przełęczy do połączenia się pod szczytem ze szlakiem z kotovego sedla

od połączenia na szczyt

W Nieblogu opisanych jest kilka wycieczek (w tym jedna - wspinaczkowa) na Jalovec.

Relacja ze zdjęciami

Relacja ze zdjęciami

 Relacja ze zdjęciami

 

Kanin (2587 m npm) - szczyt, na który wszedłem od strony uroczej miejscowości Bovec. Niemniej nie od samego Bovca, lecz udało się wyjechać autem na 1000 m npm. Zaparkowaliśmy samochód przy wyraźnej stacji pośredniej kolejki gondolowej. Dalej szutrowa droga przegrodzona jest przez szlabanek, przez który jednak można przejechać, choć tabliczka informuje, że na własną odpowiedzialność - cokolwiek to znaczy. W każdym razie - widziałem, że Słoweńcy bez obaw przejeżdżają i parkują kilkaset metrów dalej. Szlak prowadzi zrazu lasem, dość widnym, następnie szybko przeprowadza przez kosówkę do ogromnego kotła. Szlak od tego miejsca jest wyraźnie słabiej oznakowany, wije się raz w w prawo, raz w lewo, raz w górę, raz w dół. Powoli przybliżamy się do szczytu widząc po prawej schronisko  Dom Petra Skalarja na Kaninu (2260 m npm) (oczywiście można iść od razu do niego, my jednak woleliśmy zrobić pętlę i zajrzeć do tego schroniska w drodze powrotnej). Tuż pod wejściem w kopułę szczytową trawers w lewo po olbrzymim piargu, następnie zachodem z pomocą nielicznych stalówek i klamer na szczyt. Ze szczytu (jeśli nie schodzić np. krótką ale treściwą ferratą na włoska stronę) najpierw grania a później poniżej niej do wymienionego schroniska. 

Cała wycieczka dość fajna. Polecam gorąco. Na szlaku w słoneczny dzień - upalnie, więc krem przeciwsłoneczny i dużo wody nie zaszkodzi :)

 Relacja ze zdjęciami

 

Kanjavec (2568 m n. p. m.) - na szczyt można niemal dosłownie wbiec (gdzieś pod koniec jedna lub dwie stalówki) od Trzaskiej Kocy, do której możemy dojść tak z Aljazev Dom, jak i z Trenty, jak i Prehodavcih, jak i od Ljuknji. Szczyt Kanjavca mało interesujący, widok na Triglav może rekompensować niejaką bylejakość wierzchołka. Z drugiej zaś strony przyznać trzeba, że Kanjavec prezentuje się okazale od Trenty. Byłem dwa, trzy razy - starczy. Wejście od strony doliny Siedmiu Triglavskich jezior bez żadnych trudności, ot, jednostajnie i monotonnie do góry generalnie płytka depresją, żlebem (dopierow końcowym odcinku wchodzimy na prawo na grzedę). Od strony Trzaska koca na Prehodavich szlak atrakcyjniejszy, bardziej stromy, szybki. W końcowym fragmencie trochę stalówki, jednakowoż szlak nie jest i od tej strony zbyt trudny.

 Relacja ze zdjęciami

 

Krn (2244 m npm) -zdobywałem go na początku maja idąc od Pl. Kuhinja. Najtrudniejszym etapem był podjazd samochodem na pl. Kuhinja ;) droga wąska, kręta i stroma. Później bez żadnych trudności, ale z rozległymi widokami - bo po łąkach, wśród kwiatów i traw - wycieczka - zakosami - pod szczyt. Tuz pod samym szczytem - schronisko   Gomiščkovemu zavetišče. Istnieje dużo ciekawszy wariant od Dreznicy (szlak typu via ferrata), ale niestety nim nie szedłem:( Niemniej Krn - polecam!

Na drugiej stronie, Słoweńskie relacje, znajduje się link do szczegółowej relacji ze zdobycia tego szczytu

 Relacja ze zdjęciami

 

Kriz (2410 m n. p. m.) - można go zdobyć tak idąc z Pogacnikova, jak i od Aljazev Dom od Sovatna. Ze szczytu dość miły widok na Pihavec, Stenar i Triglav ze swą Ścianą. Jednak choć wejście nietrudne, to prowadzi - idąc od Stenara - po dość nieprzyjemnych eksponowanych i kruchych chodnikach, zachodach. Od drugiej strony wejście na szczyt jest prostsze, jakby krótsze. Z tej przyjemniejszej strony szczyt zdobyłem idac od Koca v Krinici, pokonując po drodze tzw. Krizska stenę. Podsejście od tej strony jest bardzo atrakcyjne. Idzie się najpierw wygodnym szlakiem w kierunku ogromnego kotła z pięknymi, niebotycznymi ścianami. W kotle, gdzie zresztą dość długo zalega śnieg, odbijamy na lewo i wbijamy się w ścianę. Przejście ściany, choć dośc krótkie, może być dla niektórych dośc psychicznie wymagajace. Jest tu miejscami dosć krucho, idzie się w ekspozycji. Po drodze są ubezpieczenia, ale tak w wejściu - a może tym bardziej w zejściu - należy wytężac uwagę - kiedy tam byłem szlak był dość niewyraźnie oznakowany, niekóre ubezpieczenia również wymagały naprawy. Na Kriżu byłem dwa razy, nie wybieram się więcej.

 Relacja ze zdjęciami

 

Lepo Špičje (2398 m npm) - szczyt to zaprawdę piękny, a rzadko odwiedzany. Dostępny szlakiem od dol. Triglavskich Jezior, albo od schroniska Zasadvska koc. Idąc tym drugim wariantem idziemy granią lub lekko poniżej niej, stromym i eksponowanym zboczem. Główne trudności to psychiczne zwiazane z ekspozycją. Generalnie jednak szlak nie przedstawia od tej strony zbytnich technicznych trudności - może raz, dwa trzeba użyć rąk.  Ze szczytu - świetne widoki! 

Relacja ze wspinaczki piękną północną ścianą w Nieblogu.

 Relacja ze zdjęciami

 Relacja ze zdjeciami

 

Mala Mojstrovka - "mały" szczyt, choć godny polecenia. Mozna zdobyć go i od Tamar Dom i od przeł. Vrsic, choć ten pierwszy wariant wydaje się mniej - mimo wszystko - logiczny. Od przeł. Vrsic można wejść albo krótką, ale fajną via ferratą, albo "od dupy strony". Polecam via ferratę - nawet dla tych, którzy wyobrażają sobie, ze nie stać ich na zdobywanie gór trudnymi szlakami. Via ferrata jest świetnie poprowadzona, bezpieczna, krótka, nietrudna, szybka. Wejście od drugiej strony to mordęga - ciągła walka z osypującym się piargiem. Po wejściu ferratą (co zająć może wprawnemu turyście nawet mniej niż 2 godziny,a raczej - można się spodziewać:1h 30 m, mój zaś osobisty rekord to 55 min od przeł. Vrsic) można zejść owym piarżystym zboczem, idąc nim raczej na azymut niż szukając na kamiennym pustkowiu czerwonego symbolu szlaku (tym, którzy nie lubią skakać po piargu polecam iść bliżej grani, tam bardziej lita skała). Z Małej Mojstrovki łatwo i szybko zdobyć można Vielką Mojstrovkę. Jestem co roku.

 

Sama ferrata jest dośc prosta. Podchodzimy do niej dośc szybko od przeł. vrsic. Po przejsciu przez przełecz idziemy wygodną, trawersujacą piargi ścieżką pod widoczną z oddali rampę. Początek ferraty dostarcza - przynajmniej dla mnie - najwiecej emocji, czy też frajdy. Szlak pnie się dość zdecydowanie i szybko do góry. Towarzyszą nam właściwie od początku liczne stalowe ubezpieczenia. W górnej czesci szlaku stają się rzadsze, teren bardziej kruchy, ale widoki wynagradzając słabą jakość skały. W końcu wychodzimy, już bez stalowych ubezpieczeń, na taras z przepięknym widokiem na Jalovec. Stąd dośc wąskim grzbietem i przy użyciu nielicznych stalowych skobli szybko wychodzimy na szczyt.

 

Mangrt - szczyt warty na pewno zwiedzenia. Niestety, oprócz przejścia granią spod Vevnicy/Jalovca, inne warianty wymagają raczej dostania się (najlepiej samochodem) na Mangarckie siodło. Zwiedziłem jego szczyt jedynie kilkakrotnie, zwykle we mgle, ale i w takich przykrych uważam, że było warto. Najwygodniejszy i efektowny wariant: podjechać na Mangrtskie sedlo autem, zejść na włoską stronę do Bivaka. Z niego lufiastą, ale krótką ferratą z powrotem na wysokość przełęczy. Dalej - tzw. drogą słoweńską, zejście na sedlo - tzw. prostszą drogą włoską (czyli szlakiem idącym właściwie wzdłuż granicy włosko-słoweńskiej). Od włoskiej strony - można atakować od strony jezior - podejście dość długie, ale stosunkowo widokowe. Słoweński szlak prowadzi dośc interesujacym terenem, zachodzami. Miejscami znajdziemy tam ciagi stalówek, generalnie jednak nie jest zbyt technicznie trudny. Również nie jest jakoś specjalnie eksponowany. Jeszcze prostszy technicznie jest szlak włoski. We mgle w kilku miejscach moża zgubić szlak, więc w takich okolicznosciach polecam ostrożność. W przeciwnym wypadku idzie się w skalistym terenie bez wiekszych trudności i w umiarkowanej ekspozycji choć z rozległymi widokami w kierunku długiej i fantastycznej grani granicznej. Z niej - zachodząc jakby od drugioej strony - zdobywamy - w nieco pod samym już szczytem stromszym ibardziej kruchym terenie - sam szczyt.

Ferrata od strony włoskiej, wyprowadzajaca w miejscu, z którego można iść dalej - szlakiem włoskim lub słoweńskim - na szczyt, jest ze wszech miar warta polecenia. Jest dośc krótka i żwawa. Zaczyna się małym zacieciem, które wprowadza nas w okno skalne, przez które nalezy się śmiało przecisnąć. Później - po chwili w łatwiejszym terenie - wchodzimy na dobre w ścianę. Chyba najtrudniejsze a na pewno najbardziej widowiskowe miejsce to przewiniecie w lewo za kant filarka, doskonale ubezpieczone, z solidnymi kotwami na nogi i doskonale ubezpieczone stalówką. Później czeka nas dalsza eksponowana i ubezpieczona stalówką wspinaczka. W końcu dochodzimy w miejsce, z którego świetnie widac osoby na szlaku, w małej przełeczce, idące od strony mangartskiego sedla. Chwilę później nasza przygoda się kończy. Szkoda że tak szybko.

Szczegóły przejście znajdziecie w relacjach, do których linki znajdują się w dziale "Słoweńskie relacje"

 Relacja ze zdjęciami

 

Pihavec -szczyt w pobliżu Pogacnikov dom, który jednak zdobyć można w jednodniowej wycieczce tak z Trenty, jaki z dol. Vrata. Jedyny trudny, ale i ubezpieczony moment, to przewiniecie sie przez ostro wciętą w grań przełączkę, po czym następuje już zwykłe wejście na szczyt rozłożystym, sypkim i stromym zboczem Pihavca.

 

Planja -szczy, który najlepiej (tj. najwygodniej) jest zdobyć idą od Pogacnikov Dom. Wejście specjalanych trudności nie przedstawi, po drodze na szczyt - całkiem słynny skalny tzw. Zmęczony Słup. Pdybym miał wybierać - Planja czy Razor, wybrałbym pierwsze.

 

Prisojnik - wznosi się na 2547 m n. p. m. szczyt wybitny, który koniecznie należy zwiedzić. Od północy opada dramatyczną, widoczną od drogi na Vrsic, ściana, którą poprowadzone są dwa szlaki. Z drugiej, południowej strony Prisojnik wydaje się dużo bardziej dostępny.

Jeden ze szlaków prowadzących północną ścianą przechodzi przez największe okno skalne w Alpach (Vieliko Prisojnikovo Okno). Szlak ten jest dość trudny. Największe trudności natrafiamy na samym początku, u podnóża ściany Prisojnika, gdzie pokonać musimy, ubezpieczoną stalówkami, stromą ściankę, oraz mniej więcej w 3/5 drogi do Okna, gdzie musimy najpierw pokonać lekko wywieszający się kominek, przechodzący w ciasne zacięcie.Zanimjednak dojdziemy do jego początku, musimy obniżyć się (idąc od przeł. Vrsic) nieprzyjemną, piarżystą scieżką. Po przejsciu pierwszego trudnego odcinka, kolejne minuty idziemy w kosówce, rzadko tylko podpierając się rekoma. Warto w tym miejscu obfotografowac Ajdovską deklicę. Podjeście pod trudny komin jest wiodoczne z oddali. Im bardziej sie do niego zbliżamy, tym częściej przydają sie ręce. Po przejsciu komina, choć teren staje sie trochę prostszy, to wciąż ubezpieczany jest od czasu do czasu stalówkami. W końcu odsłania się okno - musimy się do niego nieco po kolejnych stalówkach obiżyć, przejsć jego niewygodnym, sypkim i piarzystym dnem, a na koniec wydostac się z niego po kolejnych stalówkach i stopniach wycietych w skale.

Choć jest to szlak stosunkowo trudny i wymaga jakiegoś obycia z ekspozycją, to można polecić go każdemu, kto nie miał specjalnych trudności ze zdobyciem np. Malej Mojstrovki feratą od północy. Z drugiej strony, osobie, której doświadczenia górskie ograniczają się do np. Beskidów, poleciłbym inne, również ciekawe, lecz może mniej atletyczne i eksponowane wejście na szczyt, o ile nie jest prowadzona pod opieką osoby obeznanej z tego typu terenem. Tym innym wariantem jest szlak, który najpierw obchodzi zbocza Prisojnika, by później nieco mozolnie wspinać się po jego zachodnim ramieniu aż do osiągnięcia Wielkiego Okna. Dalej, po "obowiązkowych" zdjęciach z drogą na Vrsic widzianą przez Okno, szlak na szczyt wiedzie mniej więcej granią.Gran ta - miejscami eksponowana -nie jest zanadto trudna a najtrudniejsze fragmenty sa ubezpieczone stalówkami. Od Okna przejscie na szczyt zajmuje jeszcze chwilę, irytując kolejnymi odsłonamipomniejszych wierzchołków, które łatwo uznac za wyczekiwany szczyt główny.

 

By zejsć z Prisojnika inną trasą niż wejściową, warto zdobyć się na nieco większy wysiłek i przejść mało uczęszczaną trasą wiodącą aż do drugiego skalnego okna (Male Prisojnikovo Okno), z którego pionową ścianką schodzimy w kierunku przełęczy Skribina i rozstają Mlinarica. Ten wariant zejściowy nie jest najkrótszy, warto być pewnym sił wystarczających na jego pokonanie. W przeciwnym wypadku polecam zejść szlakiem do Gladkiego Robu, biegnącym niejako pomiędzy szlakiem graniowym a szlakiem przez Małe Okno. Innym wariantem, polecanym w zejściu, jest przejście szlakiem z Prisojnika w kierunku Małego Okna, ale nie dochodząc do niego, lecz - mniej więcej w połowie przejścia Prisojnik - małe Okno - zejście wygodny, biegnącym wśród muraw, z nielicznymi stalówkami szlakiem.Jeżeli szlak ten przegrodzi nam jęzor stromego śniegu, można spróbować go obejść (w szczelinie brzeżnej) np. dołem - w każdym jednak razie: uwaga!

 

Ze szczytu można zejść tzw. szlakiem południowym. Pod samym szczytem jest on niewygodnie kruchy i nalezy stąpać ostrożnie - we mgle ławto też przeoczyć wyblakłe i rzadkie oznaczenia szlaku. Im niżej, tym jakość skały staje się lepsza, niemniej ów szlak prowadząc czy to grzędą, czy żlebem, do przyjemnych tras zejsciowych nie należy (w jego połowie, przy wejściu w żleb, znajduje się ubezpieczony kotwami i stalówką fragment). Choc szybki to szlak, raczej bym go odradzał a polecał jedynie do zejścia, dla tych którzy nie lubią wracać dużo wygodniejszą drogą przez grań obok Wielkiego Okna i grzebiet. 

 Relacja ze zdjęciami

 Relacja ze zdjęciami

 

Razor - wznosi się na 2601 m n. p. m. Z oddali pięknie prezentujący się szczyt, który z bliska traci wiele ze swej górskiej urody: ot kupa kamieni. Chyba najlogiczniej jest zdobywać Razor od Pogacnikov Dom, wariant z Vrsic wydaje się być zbyt długi więc warty rozważenia jedynie przy dobrej i pewnej pogodzie. Zdobycie Razoru nie przedstawia żadnych większych trudności - jedyne miejsce może nieco wymagające psychicznej odporności to przejście po stromych płytach "obsypanych" tym drobnym gruzem, które podcięte jest pionową ścianką - miejsce to widać z Pogacnikova i jedyna trudność w jego przejściu drzemie w naszej głowie i jej wyobraźni.

 

Rjavina jest szczytem wznoszącym się na 2532 metry ponad poziom morza. rozdziela dolinę Kot i Krma. efektownie wygląda oglądana od każdej strony - tak od Mojstrany jak i od domu stanica. ma dwa wierzchołki, porównywalnej wysokości, połączone kilkusetmetrowym odcinkiem grani. w niej, mniej więcej w połowie znajduje się naturalne okno skalne.

Na Rjavine polecam wejść szlakiem od północy a wrócić granią do np. Domu Stanica.

 

Pamiętam, jak kilka lat temu, jak zwykle samemu postanowiłem wybrać się na jej szczyt polecaną tu drogą. Pogoda od kilku dni nie była najlepsza: wiał porywisty wiatr przepędzający po niebie ciężkie chmury. w taką pogodę nie zawsze ma się ochotę na samotne wędrówki, ale - gnany chyba poczuciem bliżej nieokreślonego obowiązku - postanowiłem, skoro świt, zwiedzić po raz kolejny swój ulubiony szczyt. W początku lipca wciąż leżało całkiem sporo śniegu, co prawda zwykle w postaci mniejszych lub większych jego płatów, które bez większych problemów można było bezpiecznie obejść. tym razem jednak, pamiętam, już dość wysoko natrafiłem na dwa nieodległe od siebie miejsca, które przyprawiły mnie w tej samotnej wyprawie o gęsią skórkę. drugiego z tych miejsc pewnie bym w ogóle nie śmiał przejść, pewnie bym spod niego zawrócił, gdyby nie to, że musiałbym przecież na powrót trawersować pierwsze miejsce, którego wspomnienie kazało mi w tej chwili słabości iść dalej, do góry. ostatecznie przelazłem jakoś po stromej i kruchej, przypominającej dach pokryty dachówką, skale i dalej gnany adrenaliną wydzieloną tą przygodą zdobyłem Rjavinę. wpisując się na szczycie do księgi wejść z zadowoleniem skonstatowałem, że byłem pierwszy na jej szczycie od niemal tygodnia.

 Relacja ze zdjeciami

 

Rombon - widokowy szczyt nad Bovcem. Warto!

 Relacja ze zdjęciami

 

Stenar - wznosi się na 2501 m n. p. m. Z oddali prezentuje się okazale. W dodatku w ładnej pogodzie widoki na Północną Ścinę Triglava sa naprawdę warte zachodu. Niestety samo zdobywanie szczytu do specjalnie zajmujących nie należy. szlak prowadzi bowiem prostą ścieżyną a sam Stenar prezentuje się nam jako sterta gruzu a nie honorna i pyszna góra. Zdobyć można go tak od Pogacnikov Dom, jak i przez Sovatnę od Aljazev Dom.

 

Skrlatica - wznosi się na 2740 m n. p. m. wysokością ustępuje jej (wśród słoweńskich szczytów) jedynie Triglav. Szczyt ten można zdobyć albo od Aljazev Dom, albo od Pogacnikov Dom. Obydwa warianty są zajmujące i warte polecenia. Wejście od Aljazev wymaga świetnej kondycji i zdeterminowania - w końcu pokonać trzeba będzie niemal 1800 metrów różnicy wzniesień. Po drodze nie napotkamy żadnego ujęcia wody, więc w słonecznej pogodzie pamiętajmy o tym, by wziąć jej wystarczająco dużo, gdyż iść będziemy generalnie rzecz biorąc w słońcu. Przed samym wejściem w kopułę szczytową, na rozległym piarżysku należy uważać, by nie stracić szlaku, który biegnie - patrząc na Skrlaticę - na lewo (a nie na wprost, jak niektórzy idą). Samo wejście wymaga pewnego obycia ze skałą i ekspozycją - z drugiej strony pamiętam swoje rozczarowanie po pierwszym zdobyciu szczytu: myślałem bowiem, że będzie i groźniej i trudniej...

Szlak zaraz po opuszczeniu polany przy schronisku Aljazev dom ostro wspina się lasem do góry. Z czasem las nieco się przerzedza. Trochę to utrapienie, kiedy pogoda słoneczna. Z czasem - wciaz doś costro podchodząc do góry - zaczynaja odsłaniac się cudowne widoki na dol. Vrata, ścianę Cmiru i Begunjskiego vrhu. Po pewnym czasie zauważamy biwak. Dalej trasa nabiera już bardziej surowego, skalnego charakteru. Najpierw podchodzimy równolegle do żebu, opadajacego z wyżej położonego kotła. W pewnym momencie, u dołu kotła trawersujemy w lewo po żlebie w ścianę Skrlatiucy (widać duży znak szlaku). Od tego momentu zaczyna się większa gimnastyka.Trrzeba użyć trochę rąk, zdarzają się stalowe skoble i stalówki. W pewnym momencie dochodzimy do słynnego, eksponowanego, lecz krótkiego odcinka prowadzącego przez strome, lite płyty. Jest to chyba najtrudniejsze miejsce dla osób z lękiem wysokości.Pod sam koniec, tuż przed szczytem, trasa trochę się "uspokaja", niekiedy jednak ręce wciaz okazują się pomocne.

 

 Relacja ze zdjeciami

 

Sleme - niewielki szczyt ( 2077 m npm) stanowiący ciekawą propozycję na pół-dniową wycieczkę z Mojstrany. Szlak, dość mozolnie, prowadzi - przeważnie - lasem, dopiero tuż przed szczytem widoki stają się bardziej odsłonięte i rozległe. Po drodze chałupa pasterska, świetna polana, krowy itd. :) Wejście nie sprawia żadnych trudności i polecić je można również osobom nieprzywykłym do ekspozycji. Ze szczytu bardzo interesująca panorama.

 Relacja ze zdjęciami

 

Svinjak - szczyt niby niewysoki (1653 m npm) ale jedyny szlak na ten "matterhornokształtny" od strony Bovca pik, zaczyna się w miejscowości Kal-Koritnica, czyli na około 400 m npm - podejście, choć dość przyjemne, strome i szybkie, daje w kość.Na początku prowadzi przyjemnie lasem, później robi się już stromo, las zostaje poniżej a czeka nas podejście w kosówce, murawie, skałach. Szlak nie jest trudny, brak tu stalówek, ale jest na tyle w końcowym odcinku stromy, że trochę osobom z lekiem wysokości ekscytacji może przysporzyć:) 

 Relacja ze zdjęciami

 

Spik -

Relacja ze zdjęciami

 

Velika Baba (2016 m npm) - szczyt trochę (mimo nazwy) niepozorny i niewysoki, stanowiący jednak dość ciekawy punkt widokowy. Zdobyć się go bez żadnych trudności, wygodnym szlakiem z okolic schroniska (które jakoś do gustu mi nie potrafiło przypaść) Pri Kriskih jezerih. Drogowskaz wskazuje bodaj 2 h, lecz nam udało się wejść w niecałą 1h10min. Jest to dośc atrakcyjna wycieczka z niżej (na 700 m npm) położonego schroniska w dol. Lepena. Co prawda pierwszy odcinekjest dość monotonny, bo szlak prowadzi w lesie wygodną mulatierą, ale bardzo szybko, zygzakując, zdobywamy wysokość.

 

Visoka Ponca - szczyt (2274 m n. p. m.) dostępny od dol. Tamar. Wejście i zejście tą samą trasą. Nie jest to szczyt dość popularny, tak jak i samo schronisko Tamar, który służy raczej alpinistom (choć i tych zwykle w lipcu niewielu) niż turystom. Ze schroniska bowiem można wejść jedynie na Jalovec (ale to daleko i trudno), albo na Poncę (to daleko i żmudnie). Tym niemniej polecam. Widok ze szczytu może nie powalający, ale choć aż do wyjścia na grań "zygzakujemy" mozolnie zdobywając wysokość, to krótka grań wiodąca na szczyt jest przynajmniej eksponowana na włoską stronę. Byłem dwa razy, choć nie muszę być tam po raz trzeci.

profil szlaku do Pośredniej Poncy

od Pośredniej Poncy na Wysoką

 

Visoka (2408 m n. p. m.) i Spodnia (2299 m n. p. m.) Vrbanova Spica - wysoce godny polecenia graniowy szlak łączący te dwa szczytu, ładnie prezentujące się np. od Rjaviny lub od szlaku z dol. Kot. Zwykle, po wniesieniu plecaka z Aljazev Dom do Domu Stanica, mam wystarczająco dużo czasu, by zdobyć któryś z otaczających Dom Stanica szczytów. Zwykle wybieram się na rzeczoną grań. Jest ona dość eksponowana, ma wiele interesujących skalnych pasaży, bardzo dobrze ubezpieczonych. Po zdobyciu Spodniej Spicy, wracam do Stanica tą samą drogą, co zwykle zajmuje mi (Stanicev - Spodnia - Stanicev) niewiele ponad godzinę.

 Relacja ze zdjeciami

 

Triglav - opisany osobno

 

Komentarze