Špik - direktna smer (V+, 900 m) 2013

Zapraszam do relacji z przejścia wspaniałego klasyka Alp Julijskich !!!!

 

http://www.forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15293

 

Poniżej relacja, niestety linki do fotografii nieco psują lekturę:(

 

Špik to szczyt charakterystyczny i niewątpliwej urody.

http://www.summitpost.org/images/medium/191612.jpg (fot. summitpost.org)

Leży na terenie Alp Julijskich, należy do http://www.summitpost.org/martuljek-group/153292 grupy Martuljek. Grupa ta jest turystycznie dzika - jedynie na Škrlaticę oraz na rzeczoną górę prowadzą oznakowane ścieżki.
Bezwzględnie wysoki nie jest - wznosi się ledwo na 2472 m npm - ale np. od północnej strony opada ponad 900-metrową ścianą. Od tej strony jest też najbardziej chyba znany: jego sylwetkę zauważył chyba każdy, kto przejeżdżał widokową drogą Jesenice - Kranjska Gora. Szczyt jest niedaleki a różnica poziomów między nim a doliną - ogromna - nieco ponad 1700 metrów.

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/521671_10201820028762972_2053817123_n.jpg

Choć słoweńską część Alp Julijskich znam chyba bardzo dobrze, na Špiku do niedawna nie byłem. Właściwie - nie wiem dlaczego. Panorama ze szczytu słynie z rozległości i urody, ale z niewiadomych przyczyn zaparłem się i - podobnie jak np. na Rysach - na szczycie nigdy nie stanąłem. W tym roku postanowiłem jednak Špik rozdziewiczyć i wejść na niego od nietypowej strony, wspinając się legendarną w historii słoweńskiego alpinizmu drogą - Direktna smer.

Droga ma bardzo ciekawą historię. Łączy się ona z niezwykłą postacią Miry Marko Debelak.

http://boa.czp-vecer.si/VECER2000/20121220/3370444_1-700.jpg

Tak jakoś się stało, że historia wspinania pisana była przez mężczyzn. W Słowenii jednak (a ściślej w Jugosławii lub, wcześniej, Królestwie SHS) kobiety w większym stopniu niż gdzie indziej zaznaczyły swoją obecność. W Słowenii w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku dwie panie - wspomniana Mira Marko Debelak i Pavla Jesih - należały do ścisłej czołówki alpinistów. Wytyczyły one wiele ciekawych i trudnych dróg, które po dziś dzień nie zatraciły swej klasy. Sama Debelek jest autorką ponad 23 nowych dróg w Alpach (oraz - uwaga "Szkoci" - na Ben Nevisie). Debelak stała się też pierwszą kobieta przyjętą w elitarne poczty alpinistycznych stowarzyszeń. Wspinała się, ale - poprzez liczne książki i artykuły - dbała również o popularyzowanie wspinania oraz Alp Julijskich. Jednym z jej największych osiągnięć było wytyczenie pierwszej drogi przecinającej ogromną północną ścianę Špika. Przejście to - wraz ze słynnym dr. Tominškiem (niektórzy wchodzili ferratą jego imienia na Triglav) - został opisany w [i]Österreichische Alpen Zeitung[/i] i [i]The Alpine Journal[/i]. Fragment liny, z której korzystała Debelak podczas walki na Špiku, znajduje się po dziś dzień w muzeum górskim w Mojstranie

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/526747_10201817371896552_717932090_n.jpg

Poprowadzenie drogi zajęło parze (Debelak jednak prowadziła niemal wszystkie wyciągi, oddając tylko w trudniejszych miejscach plecak swemu towarzyszowi) 31 godzin. Poprowadzona droga przez lata była najpoważniejszą słoweńską (a nie włoską lub austriacką) drogą wytyczoną w Julijskich.

Na drogę tę wybrałem się w przeddzień. Wieczorem, objuczony plecakiem z blisko 4 litrami płynów, pokonałem drogę z miejscowości Gozd-Martuljek ścieżką, stromo wznoszącą się w buczynowym lesie. Doprowadza ona do Bivaku pod Špik. Zanim nie zanurzyłem się w las, cel wspinaczki wyraźnie majaczył w rozgrzanym, parnym powietrzu

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/521647_10201820029362987_206409783_n.jpg

Trzy tygodnie wcześniej słoweński filmowiec górski  Anže Čokl robił film dokumentalny o Debelak i widok miał znacznie ciekawszy, zimowy prawie

http://www.freeapproved.com/pic/post/1105.3.jpg (fot. Anže Čokl)

Bivak, stojący na małym wzgórku u podnóża sciany, pięknym był punktem widokowym przyszłej wspinaczki. Aparat w telefonie widok ten uchwycił tak

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/580262_10201753367656486_2132171624_n.jpg

Wieczorem, z nudów, nagrałem też film https://www.facebook.com/photo.php?v=10201817812827575&l=1286832299987739246 :) Biwak wydaje się zamknięty jednak wchodzi się od tyłu na jego poddasze. W środku jest kilka materaców oraz koce. Choć przy samym biwaku jest baniak z deszczówką, lepiej wody stąd nie pić. Zdecydowanie lepszym jej ujęciem jest źródełko 10 min poniżej przy szlaku. Chcąc spać w nieco lepszych warunkach, nie na poddaszu, ale w zamkniętej części biwaku, należy skonstatować się z klubem górskim z Gozd-Martuljek, opłacić 5 euro i wziąć klucz.

Poranek - za sprawą biegających od brzasku po blaszanym dachu biwaka leśnych "szczurów" - nadszedł szybciej niż sądziłem. Ze znajomym, chwilę po 5, ruszyliśmy pod ścianę. Dostęp do niej odgradzał jednak wciąż zmrożony a u góry stromy płat śniegu. Miękkim butem i bez raków stopnie rąbało się słabo. Stąd - na wszelki wypadek - lina

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/1000500_10201819980601768_1458810603_n.jpg

Po kłopotliwym wejściu w brudną szczelinę brzeżną

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/971553_10201819986121906_727599127_n.jpg

można było zacząć się w końcu wspinać

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/61704_10201819986201908_1927513502_n.jpg

Pierwsze dwieście metrów (pod tzw. półkę Dibona) było stosunkowo prostym trójkowym wspinaniem (z kilkoma miejscami nieco trudniejszymi) stąd albo szliśmy na żywca albo na lotnej.
https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/15036_10201819991402038_837722372_n.jpg

Łatwy teren kończy się na tzw. Zelenej Glavie, którą od właściwej ściany odgradza śmieszna i bardzo charakterystyczna turniczka. (dwa kolejne zdjęcia turniczki Anže Čokl). Nie sposób ją ominąć a zejście z niej połączyć z małym zeskokiem :D

http://www.freeapproved.com/pic/post/1105.8.jpg

http://www.freeapproved.com/pic/post/1105.9.jpg

Po jej przejściu zaczyna się właściwe wspinanie: wkładamy buty wspinaczkowe, wyjmujemy magnezję i wiśta wio! prosto (to w końcu direktna smer) do góry.

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/581507_10201836558016193_995526294_n.jpg

Na początku wspinaczka jest całkiem wygodna.

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/547685_10201836561696285_1148531725_n.jpg

Jedynie od czasu do czasu trzeba zrobić jakiś szpagat

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/998214_10201820033203083_1487926519_n.jpg

Ale humory, pogoda, widoki - wszystko ładnie współgra

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/540723_10201820000642269_2020326476_n.jpg

Przebieg drogi, generalnie, jest raczej logiczny i zgodny ze schematem.

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/543707_10201820000562267_1918320113_n.jpg

Ekspozycja - choć duża: a rzecz można: ogromna - nie martwi tak jak to, że po długiej i śnieżnej zimie ściana nie zdążyła się jeszcze wykruszyć. Co raz, ze świstem albo piskiem, lecą na nas jakieś kamienie. Raz dochodząc do stanowiska wyrywam chwyt wielkości piłki, który z łoskotem leci. A ma gdzie!

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1002151_10201819995042129_1072894248_n.jpg

Stanowiska stają się coraz mniej wygodne, kilka to półwiszące, z wchodzeniem partnerowi między nogi ;)

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/480021_10201836565456379_1080407976_n.jpg

ale za to - jest widokowo

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/972095_10201836556576157_137016401_n.jpg

Im wyżej, tym bardziej droga hardzieje, stromizna narasta, staje dęba, w kominach wywiesza. Wyciągi stają się krótsze a haki częściej bite

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1005786_10201819998122206_4530715_n.jpg

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/1012447_10201819998082205_2080314142_n.jpg

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/995955_10201820000442264_2141205007_n.jpg

Wspinanie robi się bardzo piękne, urozmaicone, techniczne

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1003714_10201820001282285_1539946645_n.jpg

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/33971_10201820002882325_91081798_n.jpg

Lufa - już od połowy drogi - jest ogromna! na zdjęciu wygląda jakbym się czołgał, w rzeczywistości był to niemal pionowy fragment. Przy łokciu widać również płat śniegu, który rano przeszliśmy

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/64312_10201921903709782_2142165821_n.jpg

Kluczowy fragment chyba pokonujemy nie tak, jak należy, skuszeni widokiem dwóch haków - rezygnujemy z zacięcia po prawej, idziemy ścianką po lewej, na której trudności trochę zdają się przekraczać wycenę tego wyciągu, ba! drogi! Ostatni z trudnych wyciągów ledwo przechodzę, i to na drugiego. Jestem strasznie zziajany! Wyciąg prowadzi wąskim kominem, z którego nijak  nie mogę się wydostać - klinuje mnie plecak! Obracam się w jedną stronę, szarpię do góry - na daremno. Obram się w drugą - to samo! Czuję jak narasta we mnie bezsilność. Zaklinowuję się cały, żeby chwilę odsapnąć i na spokojnie pomyśleć. W końcu jakoś udaje mi się wyjść z opresji, ale do stanowiska docieram ledwo żywy... Na szczęście to już niemal koniec. Przechodzimy przez okno skalne i ..... szczyt!

Na szczycie miła para Słoweńców częstuje nas wódką gruszkową. Pycha. Ale nie ma co pić, trzeba lecieć. Ponad 1400 m deniwelacji pokonujemy w mniej więcej godzinę. Samo zaś przejście tej klasycznej drogi zajmuje nam około 7h30m.

Po dalszej chwili, wykończony, docieram do kol. Saxifragi, urzędującej w Koca v Krinicy, której relację mozna przeczytać tu -> http://www.forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15285 :D

Zasłużyłem na lufę, tym razem wypełnioną smaczną nalewką z borówek :D W puchowym swetrze Yeti Wave :)

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1005190_10201820003602343_1043616292_n.jpg

Polecam galerię pięknych zdjęć -> http://www.freeapproved.com/2013/06/20/direktna_v_spiku_v_900m.html#comment-937438018