Lipiec 2013

Z powodow naukowych niewiele czasu spedzilem w tym roku w gorach. Zamiast chodzenia, biegania, lub wspinania bylo pisanie ksiazki. Wyjazdy w gory byly nieliczne, ale intensywne i syte. Czesciej niz w gory wyjezdzalem w skaly, gdzie udalo mi sie solidnie powspinac, choc bez napierania na tzw. cyfre. Wolalem powspinac sie wiecej po prostych VI-VI.1 drogach niz atakowac granice wlasnych umiejetnosci, wytrzymalosci i sily.

Piszac ksiazke trudno bylo zmusic sie do pisania czegokolwiek innego. Stad tez wyrecze sie relacja kolezanki Saxifragi ze wspolnego wyjazdu. Cala relacje, ilustrowana zdjeciami, znajdzieice tu -  http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15285 

Nie wiem, czy mam cokolwiek do dodania od siebie. 

Na pewno dobrym pomyslem bylo wczesniejsze zarezerwowanie hostelu w Mojstanie. Dzieki temu uniknelismy noclegu w przygodnym miejscu "pod chmurka". Takie przygodne biwaki sa oczywiscie mile i maja swoj klimat i urok, ale nie po calodziennej podrozy pociagiem z Warszawy do Jesenic. Po takiej podrozy - i przejsciu kilku kilometrow ruchliwa droga Jesenice - Mojstrana - nocleg w lozku, prysznic, wieczorne piwo w barze dobrze nastraja na kolejne dni akcji w gorach. 

Troche zaluje, ze nie udalo sie wyjechac - jak to mialem w planach - w sieprniu lub lipcu. Mam chrapke na poludniowa czesc Julijskich, ale trzeba te plany odlozyc na 2014 r.