FAQ

Czy można liczyć na zniżki na nocleg w schronisku?

Tak, ale należy przedstawić przy meldowaniu się w schronisku ważną legitymację tzw. alpenferajnu. Zostać członkiem takiej organizacji jest prosto. Mozna np. wstąpić do polskiego oddziału Austriackiego Klubu Alpejskiego. Można też zapisac się do słoweńskiego odpowiednika - Planinska zveza Slovenije. Nabywa się w ten sposób uprawnień do znizek w schroniskach klubowych na terenie całych Alp. Kosztuje to (z podstawowym wariantem ubezpieczenia) jedynie 21 euro na rok - składka jednak kosztuje wiecej, jeśli chce się wykupić wyższe ubezpieczenie. 

Wstąpić do klubu można na miejscu - w niemal każdej większej miejscowości znajdują się siedziby Planinsko druzstvo - niestety nie są czynne codziennie i nie przez 8 h, nalezy więc wcześniej sprawdzić godziny otwarcia konkretnego oddziału na stronie  http://www.pzs.si/drustva.php Można oczywiście też wstąpić korespondencyjnie - w takim wypadku polecam stołeczny klub - PD Ljubljana-Matica:  pdljubljanamatica@pzs.si

Czy mozna biwakować na dziko?

Niestety, rozbijać namiotów legalnie nie można: ani przy schroniskach, ani w ich pobliżu, ani - ogólnie - na terenie, którym administruje Triglavski Narodni Park. Co więcej - w kilku dolinach (np. dolina Vrata) widziałem parkowych strażników przeczesujących znane sobie polany w poszukiwaniu nielegalnie biwakujących turystów. Widziałem jednak - szczególnie w wyższych partiach gór - rozstawione dyskretnie namioty (zawsze jednak w oddali od schronisk: w ich pobliżu nigdy nie widziałem żadnego rozbitego namiotu).

Ze słoweńską strażą parkową żartów nie ma... w pobliżu Aljazev dom, w dolinie vrata, najlepszym miejscu wypadkowym i na Triglav i na Skrlaticę i na Razor, strażnicy zwykli wieczorem w sezonie sprawdzać polanki, wygodne miejsca do biwakowania na dziko (w sezonie bowiem dość dużo czechów i słowaków próbuje tam się rozlokowywać). ba! Nie wolno nawet spać we własnym samochodzie na pobliskim parkingu. Gdy kogoś zobaczą śpiącego w samochodzie, grzecznie pukają w szybkę i albo zapraszają do schroniska, albo proszą o zaparkowanie do najbliższej, tj. oddalonej o 11 km, miejscowości. oczywiście, im wyżej, tym większa szansa, ze uda się bezpiecznie zabiwakować w namiocie. Kiedyś widziałem niezły tabor (z 5 namiotów) Rosjan rozbitych u brzegu jeziorka położonego wysoko, w którym żyją (żyły?) endemiczne traszki... problemem będzie jednak znalezienie wygodnego, tj. płaskiego i poziomego miejsca - o dostępie do wody nie wspominając... poza tym rejonem widziałem strażników patrolujących okolice przełęczy Vrsic oraz doliny 5 triglavskich stawów.

Czy warto zabierać śpiwór?

Nie! Koce dostępne są w każdym schronisku. Nie trzeba za nie płacić. Na każdym łóżku leżą dwa. Jeżeli jednak noc naprawdę zimno, zawsze można wziąć dodatkowe ze sterty lub sąsiedniego łóżka.
Sam podróżuję tam bez śpiwora. Zamiast niego wożę ze sobą pościel turystyczną. A jednak i tej nie trzeba, bo na każdym łóżku leżą uprzednio przygotowane prześcieradła. Dzięki pościeli turystycznej nocleg jest tańszy i od podanej na cenniku sumy odejmowane jest około 1 euro.

Jakie są warunki sanitarne w schroniskach?

Dobre. Z wodą bywa różnie: w niektórych, szczególnie nizej położonych, jak np. w Aljazev dom - bez ograniczeń (są również prysznice, z ciepłą wodą). W wyżej położonych schroniskach (z nielicznymi wyjątkami) jest gorzej. W takim np. Stanicev dom -łazienka i WC w schronisku otwierana jest o (bodaj) 21. Przed 21 - tylko sławojka z kranikiem z deszczówką. Ale nawet po 21 zimnej wody w schludnej łazience dość skąpo: ta woda to również deszczówka. bez przegotowania bym jej nie pił... Podobnie jest w Pogacnikov dom - tam również jest jeden kranik. W Zavetisce pod Spickom wody bieżącej brak. W Tamar Dom - bez ograniczej. jest i ciepła i prysznic! W Zasavska Koca na Prehodavcih mały kranik z deszczówką na zwenątrz. W  Kovivarska Koca, Koca na Vojach - i ciepła i prysznic.

Czy można używać grzałki? ładować telefon itp?

W niektórych schroniskach są w pokojach kontakty elektryczne. Ale są to raczej te położone niżej schroniska (ale i na Vrsicu w Ticarjev dom też).  Liczyć raczej trzeba na życzliwośc prowadzących schronisko. Zwykle ją okazują :)

Czy wolno spać w biwakach?

Tak, oczywiście, ale należy pamietać, że przeznaczone są one głównie na noclegi przygodne i dla alpinistów. Słoweńcy - i słusznie! - źle patrzą na turystów urządzajacych się na dłużej w biwakach. Jeśli z nich już korzystamy, śpijmy w nich - jesli faktycznie nie mamy wyjścia - jedną noc i DOKŁADNIE po sobie posprzątajmy (użyjmy zmitoki, która znajduje się w większości z tych uroczych przybytków).

Czy za wrzątek trzeba płacić?

Za wrzątek trzeba płacić, choć - znowu - nie jest to regułą i ewidentnie zależy od wysokości na której leży schronisko (a także od tego, jak sympatyczną osobą wydamy się wydającemu nam wrzątek;)) Ale - generalnie - cena wrzątku od 2 do 4 euro/1 litr.

Jakaś przykładowa trasa na 5 dni?

Jeżeli macie 5 dni i chcecie wejść na Triglav, proponuję następującą trasę:
1 dzień -
(jeżeli macie lekkie plecaki) Tamar Dom -> (krótka i prosta ferrata: polecam!) Mala Mojstrowka -> Vrsic: schronisko Ticarjev Dom lub Postarski Dom
(jeżeli macie cieżkie plecaki) Tamar Dom -> Vrsic (schronisko) -> (ferratką) Mala Mojstrovka -> Vrsic
2 dzień -
(jeżeli dzień wcześniej ferratka cieszyła) Vrsic -> (ferratą) -> Duże Prisojnikowe Okno -> Prisojnik -> Vrsic
(jeżeli dzień wcześniej ferratka nie cieszyła) Vrsic -> (szlakiem wzdłuż grzbietu) -> Prisojnik -> Vrsic
do zejścia z Prisojnika polecam szlak, który odchodzi (mniej więcej w połowie) w dół ze szlaku łączącego Prisojnik z Małym Oknem Prisojnikowym
3 dzień -
Vrsic -> Razor lub Planja -> Pogacnikov Dom
lub
przejazd autobusem do Kranjskiej Gory i dalej autobusem do Mojstrany, z której do Aljazev dom w dol. Vrata
4 dzień -
Pogacnikov dom -> Sovatna -> dol. Vrata -> (szlakiem przez Prag) -> Stanicev dom (tu warto zadbać, by zejść bardzo wcześnie, by później podchodzić w miarę rano, unikajac słońca na szlaku przez Prag)
lub
(szlakiem przez Prag) -> Stanicev dom -> Triglav -> Stanicev dom
5 dzień -
Stanicev dom -> (na lekko) Rjavina lub Cmir lub grań Vrbanowych Spic -> Mojstrana
lub
Stanicev dom -> Triglav -> Stanicev dom -> Mojstrana

 

jeżeli macie więcej dni, warto dokonac modyfikacji juz pierwszego dnia. I tak zamiast zmierzać w kierunku Małej Mojstrovki, fajnie jest pójść przez Kotovo Sedlo na Jolovec. Zejsć z tego pieknego szczytu do Zavetisca pod Spickom, tam spędzić noc lub spróbowac przejść na przeł. Vrsic. Po nocy pędzonej w Zavetisce, mozna przejść na przeł. Vrsic i zdobyć jeszcze tego samego dnai M. Mojstrovkę.

 Czy trzeba mieć zestaw do via ferrat?

Nie, wyposażenie do via ferrat nie jest niezbędne. Wielu turystów porusza się po najtrudniejszych szlakach Alp Julijskich bez lonży, kasku itd. Sam rzadko używam, choć np. nie rozstaję się z kaskiem. We wczesnym lecie mogą jeszcze wykruszać się kamienie po zimie, doradzam więc noszenie kasku: na wszelki wypadek.

Jakie jest najszybsze przejście między Pogacnikov Dom a Stanicev Dom/Triglavski Dom?

Trasę Stanicev dom - Pogacnikov dom najłatwiej pokonać, niestety, szlakiem przez Prag do doliny Vrata i dalej przez Sovatna do Pogacnikov. Obydwa szlaki nadają się do chodzenia z "worami", nie są specjalnie wymagające. To, co bym radził to zmierzenie się z tą trasą naprawdę wcześnie: im później się zacznie, tym dłużej będzie się maszerować w słońcu, czego na żadnym z tych szlaków nie życzę.

Jak wygląda oznakowanie szlaków?

Szlaki mniej uczęszczane, z dala od np. Triglava znakowane są na pewno gorzej niż w Polsce (tj. znaki są malowane rzadziej, są czasami wyblakłe, czasami dwa znaki dzieli większy dystans niż to jest w naszych górach, czasami nalezy się nieco rozejrzeć). Tym niemniej sądzę, że osoba obyta z górami nie powinna mieć poważnych kłopotów z orientacją. Biało-czerwone kóła (lub czerwone paski) nie są po prostu malowane co 10 metrów jak w Polsce, ale tak by skutecznie prowadzić człowieka do celu:)

Kiedy jechać?

Najlepszej pogody można spodziewać się w lipcu, sierpniu, drugiej połowie września. Na początku lipca, w niektórych zacienionych miejscach, napotkać można jeszcze zapewne na śnieg. W sierpniu pogoda potrafi być naprawdę upalna, ale - niestety - w tym okresie wszystkie góry w Europie przeżywają najazd Niemców, Francuzów, Włochów, Brytyjczyków itd. - robi się raczej tłoczno. Poza tym w sierpniu wczesnym popołudniem częściej niż w innych miesiącach liczyć się trzeba z ryzykiem gwałtownej (choć krótkiej) burzy. Wrzesień jest miły, bo - chociaż zwykle zdarza się kilkudniowe załamanie z deszczem i - na koniec - śniegiem - to temperatura powietrza wciąz jest stosunkowo wysoka, pogoda stabilna i przewidywalna, schroniska nietłoczne. Minusem to oczywiście krótszy dzień oraz - czasami - tzw. pierwszy śnieg leżący na szlakach. Podsumowując - ja wybieram druga połowę lipca. Raz - nie jest jeszcze tak tłoczno jak w sierpniu. Dwa - jest słonecznie i ciepło, choc (tego oczywiście wykluczyć nie można) może zdarzyć się solidna i długa ulewa. W zeszłym roku pogoda nie była zbyt stabilna i jak na moje doświadczenia raczej brzydka. I tak: na Mojstrovce było słonecznie i ciepło, następnego dnia na Prisojniku - pochmurno, wietrznie i <> deszczu, nieprzyjemnie. Podczas wycieczki na Triglav było ok, choc chmury pędziły szare i wciąż wypatrywałem oznak nadchodzącej burzy. Podczas wycieczki na Bav. Gamsovec było pochmurno i sam szczyt zwiedziliśmy we mgle. Wspinanie po północnej ścianie Triglava również zaczęło się w mżawce, która jednak skończyła się około 9 i juz popołudniu było całkiem ładnie. Kolejnego dnia w wycieczce na grań Vrb. spic, pogoda dość długo się utrzymywała, ale w końcu zostaliśmy na grani złapani przez niemal zacinający poziomo grad i śnieg. Kolejnego dnia było już jednak bardzo słonecznie i pewnie. Podobnie w kolejne następne dwa dni - pogoda zrobiła się upalna. Jak mówię - zeszłoroczny pobyt wydał mi się pogodowo nieudany, choć nie zdarzyło się, by pogoda zatrzymała mnie w schronisku. Zwykle jest jednak cieplej i słoneczniej.

Jakie wycieczki można polecić dla turysty zmierzającego po raz pierwszy w ten rejon?

Nie wiem, czego szukacie w górach, więc choćby z tego względu nie traktujcie tego, co dalej napiszę zbyt poważnie. Ja nie rozglądam się specjalnie np. za kwiatami, więc to, co zaproponuję raczej tego typu atrakcji i wrażeń nie gwarantuje (Choć z drugiej strony na jeden ze szczytów - mało popularnych - chodzę również dlatego, ze po drodze idzie się dość ostrą granią, z przepysznymi widokami na imponująca rozmiarami ścianę Triglava, na której to grani znajdują się od czasu do czasu rozłożyste kobierce trawy usianej szarotkami...)
Mam kilka ulubionych miejsc, niektóre z nich to szczyty. Na pewno jednym z nich jest - o dziwo! - Mojstrovka. O dziwo, bo szczyt ten nie jest zbyt ładny - z żadnej strony nie zachwyca. Tym niemniej jest łatwo i bardzo szybko dostępny z przełęczy Vrsic, na której znajduje się dość dużo schronisk, na którą można wjechać jednym z kursujących autobusów. W związku z tym na samym szczycie od godziny 10-11 zaczyna robić się nieco tłoczno, a z przełęczy, niestety, słychać silniki pojazdów. Lubię tę górę jednak za to, że jest to tradycyjnie moja pierwsza wycieczka w tych górach. Na szczycie jestem zwykle już o 9 rano (albo o 19 wieczorem) i mogę, nie śpiesząc się zabawić godzinę albo i dwie. Poza tym na szczyt ten można (choć jest i inna droga) wejść małą via ferratą: nie jest ona zbyt trudna (ani zbyt długa), nawet dla osób początkujących. Dlatego warto już pierwszego, drugiego dnia pobytu spróbować sie z nią zmierzyć. Jeżeli dacie radę, dacie radę i innym drogom w tym rejonie: innymi słowy nie ma lepszej drogi rozruchowej, oswajającej niż ta.
Całkiem ładną drogą jest droga z tej samej przełęczy na szczyt Jaolvca. Najpierw idzie się dłuuugim trawersem przez las i polany, następnie dość mozolnym podchodzi się pod malutkie schronisko, z którego jeszcze zostaje około 1h-1h30 na szczyt Jalovca. Niewielu ludzi tak chadza, bo jest to wycieczka dość jednak długa i wyczerpująca, również psychicznie, bo powrót to znowu dłuuuugi trawers (zwykle już w mocnym popołudniowym słońcu), ale satysfakcja po powrocie na przełęcz - gwarantowana.
Osobom, nie bardzo wierzącym w swoje siły lub możliwości, polecić można południową stronę Alp Julijskich. I tam znajdą się szczyty warte zwiedzania. Niewielkim szczytem jest np. Lanzavica, ale szlaki w jej pobliżu są dość atrakcyjne: chodzi sie takimi typowymi łąkami alpejskimi: ślicznie i niewymagająco. Osobom nieufnym i ostrożnym polecić można również wejście do Pogacnikov dom od strony miejscowości Trenta. Droga do schroniska jest szeroka, a otoczenie schroniska piękne. Można z niego wejść na wiele okolicznych szczytów, a wejścia te są raczej szybkie i łatwe. Podobnie pięknie jest w okolicy 7 stawów triglavskich: Lepo Spicje to kolejny dość atrakcyjny szczyt, na który stosunkowo prosto można się dostać. Albo łatwy a całkiem już wysoki Kanjavec.

Jakich trudności się spodziewać?

Największą trudnością dla turysty z Polski w Alpach Julijskich nie są via ferraty: jeździłem z wieloma osobami - początkującymi i nie - i nikt się (koniec końców) specjalnie via ferrat nie bał. To, co przyprawiało o wzmożoną ostrożność, to raczej piargi. Kto tam (albo w Dolomitach) był, wie o czym mówię. Niekiedy, słyszę, oznakowanie szlaków pozostawia do życzenia. Rzeczywiście bowiem niekiedy można się obawiać, czy w razie załamania pogody rzadko malowane, często wyblakłe znaki będą widoczne. Uważam jednak, że jest ich dostatecznie dużo, są tam, gdzie rzeczywiście można byłoby pójść źle, tam gdzie droga ewidentna - nie ma.

Czy trudno jest wejść na Triglav?

Szlak na Triglav pod pewnymi względami nie jest trudniejszy od Orlej Perci. Przede wszystkim jest on krótszy - godzina od schroniska na Kredaricy i po bólu. Inne szlaki w kopule (choć może nieco bardziej oddalone od schronisk) to również około godziny skupienia i trudu. A do każdego ze schronisk prowadzi wygodna i pozbawiona całkowicie trudności ścieżka, którą przejść można nie wyjmując rąk z kieszeni. Przejście zaś Orlej za jednym zamachem to jednak pewne wyzwanie kondycyjne. same trudności techniczne trudno porównywać, bo i w jednym i w drugim przypadku mamy być moze nawet nadmiar sztucznych ułatwień: łańcuchów, poręczówek, kotew, drabinek itd. itp. obydwa szlaki oczywiście wymagają pewnej gibkości, tzw. obycia z ekspozycją, pewnego przygotowania i samozaparcia. w stanie dziewiczym droga na triglav byłaby pewnie trudniejsza, ale teraz wykute stopnie, osadzone kotwy, poręczówka te trudności skutecznie zniwelowała. pozostała właściwie tylko ekspozycja (plus - naturalnie - trudności obiektywne: zmienna pogoda, pioruny itd. itp.). tym niemniej - choćby ze względu na bliskość schroniska, zwykle pewniejszą pogodę - polecałbym szlak na Triglav, tj. szybciej wziąłbym rozsądnego początkującego na trigalv niż na całą orlą.

Dojazd:
Własnym samochodem - oczywisty. A może i nie? :) Najlepiej jest jechac na Graz, później dalej do Kalgenfurtu i Villach. Z Villach lepiej jechać dalej do Włoch, a ściślej do pierwszej miejscowości we Włoszech - Tarvisio. W Tarvisio - lokalną ale wygodną drogą do Słowenii:) W ten sposób nadkładamy nieco drogi, ale unikamy opłat (czy to za autostrady w Słowenii, czy za tunel Karawanke na granicy austraicko-słoweńskiej)

Stopem - najlepiej z tymi, którzy jadą na wakacje na plaże włoskie. Jadąc autostradą przez wiedeń, mijają wtedy zazwyczaj tarvisio, pierwszą włoską miejscowość za granicą austriacko - włoską. z tarvisio można albo autobusem albo "z buta" 10 km do Słowenii. Ląduje się wtedy od razu (tj. po dalszych 4 km) pod jalovcem, w wyśmienitym schronisku "tamar dom".
Pociągiem - sam tak podróżuję. Z Warszwy o 21 do Wiednia, tam po godzinnym oczekiwaniu bezpośrednim pociągiem do lublany, w której jestem o 1340 - 14. o 15 odjeżdża autobus w góry (cena około 30 - 40 zł). przez godzinę można spokojnie zapisać się do PZS (siedziba około 50 m od dworca autobusowego i kolejowego), kupić chleb (tj. "kruh"), mapy, wypić pierwsze piwo itd. autobus jedzie przez jesenice, Mojstranę (punkt wypadowy na triglav od północy), Kranjską Gorę, (o godz. 1830) vrsic 1600 m.n.p.m (gdzie dużo schronisk obok siebie, z jednej strony Prisojnik, z drugiej Mojstrovka), Trentę, Bovec do Kobaridu. Można również wybrać bezpośredni poranny pociąg z Warszawy do Villach. Z Villach wieczorem - pociagiem do Jesenic. Z Jesenic (w któych jesteśmy około 20), albo autobusem dalej (np. do Mojstrany lub Kranjskiej Gory lub Ratece), ale - jeśl to niedziela i autobusów już nie ma - "z buta" do Mojstrany, gdzie kemping, hostel, albo przydrożne kszaki;)